Pionierki złotnictwa: pierwsze kobiety w świecie biżuterii
- Jevelx
- 1 dzień temu
- 8 minut(y) czytania

Kiedy analizujemy historię złotnictwa i jubilerstwa w Europie, uderza dysproporcja pomiędzy liczbą udokumentowanych mistrzów a znikomą obecnością kobiet. Czyżby nie było w historii kobiet tworzących biżuterię. Z czego wynika ich brak w narracji historycznej i kim były pierwsze kobiety, których nazwiska pojawiają się w magazynach branżowych, reklamach, dokumentach, opracowaniach dotyczących biżuterii.
Od średniowiecza aż po XIX wiek droga do zawodu złotnika prowadziła przez system cechowy. Nauka odbywała się w warsztacie mistrza, a przystąpienie do egzaminu czeladniczego i mistrzowskiego wymagało formalnego członkostwa w strukturach cechu. System ten był głęboko patriarchalny i oparty na dziedziczeniu zawodu w linii męskiej. Kobiety uczestniczyły w pracy warsztatów – polerowały, nawlekały, prowadziły sprzedaż czy rachunki – lecz ich praca miała charakter nieformalny. Jedynie wdowy mogły czasowo przejąć warsztat po zmarłym mężu.
Przykładem z Polski jest Eugenia Bretsznajder (1893–1972), która po chorobie męża przejęła prowadzenie zakładu, uzyskała tytuł mistrzyni jubilerskiej w 1941 roku i kierowała firmą do 1949 roku, kiedy została zmuszona do jego likwidacji. W ogłoszeniach posługiwała się nazwą „ E. Bretsznajder”, co można interpretować jako próbę neutralizacji płci w przestrzeni zawodowej.
W wielkich europejskich domach jubilerskich kobiety często pełniły funkcje projektantek i rysowniczek, prowadziły relacje z klientami, rzadko występowały jako oficjalne autorki, choć dziś coraz częściej odkrywamy ich nazwiska.
Alma Pihl (1888-1976), która była projektantką słynnej firmy Faberge. Była córką złotnika Knuta Oskara Pihla (1860-1897), wnuczką słynnego jubilera Fabergé Augusta Holmströma i siostrzenicą jubilera Fabergé Alberta Holmströma, siostrą jubilera i złotnika Oskara Woldemara Pihla. W 1897 roku, kiedy zmarł jej ojciec, matka Almy przeniosła się do domu rodziców w Petersburgu. Tam Alma studiowała rysunek z Eugenem Jakobsonem (1877-1940), artystą pracującym dla firmy Fabergé. Była bardzo utalentowana, co zwróciło uwagę jej wuja Alberta Holstroma, który zaproponował jej praktykę w warsztacie Faberge. Jej zadaniem było dokumentowanie produktów wykonywanych w warsztacie, poprzez przygotowanie szczegółowego rysunku przedmiotu w naturalnym rozmiarze, udokumentowanie kamieni szlachetnych i innych użytych materiałów oraz odnotowanie kosztów. Przełom nastąpił gdy w 1913 r Alma zaprojektowała serię broszek które miały być prezentami dla klientów firmy Emanuela Nobla. W podobnej estetyce była również zaprojektowana przez Almę Pihl pisanka “Winter Egg”, która została podarowana przez cara Mikołaja II matce, Marii Fiodorownej. Rewolucja, zmiany społeczne, zamknięcie warsztatów Faberge przerwały jej karierę. Później przez wiele lat pracowała jako nauczycielka rysunku i kaligrafii w szkole fabrycznej w Kymi w Kuusankoskach ( Finlandia), nie ujawniając swojej historii pracy dla słynnej złotniczej firmy, tak że nikt spośród współpracujących z nią osób i uczniów, o tym nie nie wiedział.

W okresach kryzysowych branża nieco się otwierała. Elisabeth Treskow (1898–1992) była jedną z pierwszych kobiet w Niemczech, które zdobyły pełne wykształcenie złotnicze, zdały egzamin mistrzowski (1924) i prowadziły własny warsztat. Założyła swój pierwszy warsztat w Bochum w 1919 roku, po zdaniu egzaminu czeladniczego w 1918 roku, a następnie przeniosła się do Essen w 1923 roku i zdała egzamin magisterski w 1924 roku. Elisabeth Treskow była pionierką odrodzenia etruskiej granulacji w projektowaniu biżuterii XX wieku. Po drugiej wojnie światowej, aż do emerytury w 1964 roku, pracowała na stanowisku kierownika klasy złotnictwa w Kolońskiej Szkole Sztuk Stosowanych. W 1956 roku została mianowana profesorem zwyczajnym , stając się pierwszą kobieta złotniczką w Niemczech, która otrzymała ten tytuł.


We Francji własną indywidualność, choć w strukturze dużego domu jubilerskiego pokazała Suzanne Belperron (1900–1983). Wykształcona w Besançon, pracowała jako projektantka dla domu jubilerskiego René Boivin, a następnie prowadziła własną pracownię z Bernardem Herzem. Jej rzeźbiarskie formy i wykorzystanie kamieni ozdobnych przełamywały konwencje art déco, były zapowiedzią nowoczesnego jubilerstwa. Przez lata nie sygnowała swoich prac, mimo że jej pozycja była międzynarodowa. Uważała, że są tak charakterystyczne, że podpis jest zbędny. Jej klientkami były arystokratki, artystki, kobiety niezależne, Elsa Schiaparelli, księżna Windsoru, Diana Vreeland.


Historia Jeanne Poiret Boivin (1871–1959) jest spleciona z historią Suzanne Belperron. Jeanne żyła w cieniu dwóch wybitnych paryskich projektantów: swojego brata, słynnego krawca i wizjonera mody Paula Poireta, oraz męża René Boivina właściciela jednego z najsłynniejszych domów jubilerskich w XX w. Jeanne okazała się utalentowaną bizneswoman, po śmierci męża, samodzielnie zarządzając firmą przez cztery najsłynniejsze dekady jej istnienia. Zdecydowała się zatrudnić projektantki, w tym Suzane Belperron, dzięki czemu wypracowała silny, ale kobiecy styl pod nazwiskiem Boivin – i przy okazji wypromowała kilka innych kobiet. Nie zdecydowała się jednak na zmianę nazwy firmy i dalej działa pod nazwiskiem męża. Gdy przeszła na emeryturę, jej miejsce zajęła córka Germaine.
Caroline Amalie Rosen(1880-1971) była jedną z pierwszych duńskich złotniczek i jubilerek, działającą na początku i w połowie XX wieku. Prowadziła swoje warsztaty i sklep detaliczny w różnych lokalizacjach w śródmieściu od około 1910 do 1948 roku (głównie w Frederiksbergu i Kopenhadze). W tym okresie wytwarzała biżuterię, malowała wzory na porcelanie i kładła nacisk na rzemiosło artystyczne, przeciwstawiając go ówczesnym trendom masowej produkcji. Kariera Rosen przypadła na okres rosnących możliwości dla kobiet w zawodach rzemieślniczych.
Jedną z najbardziej znanych jest Vivianna Torun Bülow-Hübe (1927–2004). Torun traktowała biżuterię nie jako dekorację, ale jako relację między ciałem, ruchem i materiałem. Metal miał nie tylko zdobić, ale także pracować – sprężać się, napinać i utrzymywać formę. Kamienie – często kryształ górski, kwarc czy labradoryt – były utrzymywane dzięki sprężystości srebra albo prostemu owinięciu drutem. W latach 50. w Paryżu gdzie pracowała, zobaczył jej projekty Pablo Picasso. Był pod wrażeniem ich prostoty, a szczególnie zainteresował go sposób, w jaki kamienie były zawieszone bez klasycznej oprawy, jedynie dzięki napięciu metalu. To podejście było bardzo nowoczesne i wpisywało się w modernistyczne myślenie o formie. Ta idea stała się później jednym z charakterystycznych elementów jej projektów dla firmy Georg Jensen, gdzie stworzyła jedne z najbardziej rozpoznawalnych modernistycznych form biżuterii XX wieku.



W międzywojennej Polsce kobiety rzadko trafiały do zawodu jubilera w sposób oczywisty czy prosty. Najczęściej działo się tak wtedy, gdy wywodziły się z rodzin rzemieślniczych i mogły od najmłodszych lat obserwować pracę w warsztacie ojca lub krewnego. Dla dziewcząt spoza takich środowisk dostęp do zawodu był znacznie bardziej ograniczony. Sytuację częściowo zmieniły dopiero reformy prawne wprowadzone ustawą przemysłową z 1927 roku. Nowe przepisy powołały izby rzemieślnicze odpowiedzialne za nadzór nad poziomem rzemiosła i jednocześnie osłabiły dotychczasową dominację cechów. W praktyce oznaczało to, że przygotowanie do zawodu można było potwierdzić nie tylko poprzez tradycyjny tytuł cechowy, lecz także ukończenie szkoły przemysłowej lub artystycznej. Mimo tych zmian samodzielność zawodowa nadal wymagała czasu – założenie własnej pracowni było możliwe dopiero po kilku latach praktyki.
Jak pisze Agata Lipczik z Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk w artykule"Making a name in a male-dominated industry: Women jewelers in Poland before 1939" opublikowanym w Załączniku Kulturoznawczym 9/2022, od 1927 Państwowa Szkoła Przemysłowa Żeńska w Łodzi roku prowadziła kurs jubilerski. Dział zorganizował Franciszek Sługocki artysta, cyzeler, który był jego kierownikiem technicznym. We własnym warsztacie zatrudniał absolwentki i zachęcał do tego innych. Walczył przeciw dyskryminacji kobiet w łódzkim cechu. Jego postawa, zwracanie uwagi na na równość płci, była w tym czasie czymś wyjątkowym.
Jedną z absolwentek szkoły była Elżbieta Danielewicz. Po ukończeniu szkoły prowadziła własną pracownię, najpierw w Łodzi, potem w Warszawie, podkreślała, że jest to zawód który wymaga dokładności i precyzji, nie siły fizycznej, jest więc idealny dla kobiet. Marzyła aby było coraz więcej kobiet zajmowało się złotnictwem, gdyż jak twierdziła kobiety są najczęściej odbiorcami prac jubilerskich, więc one najlepiej wiedzą czego kobiety potrzebują.

W okresie międzywojennym, warsztaty jednak wciąż rzadko zatrudniały kobiety przy stołach jubilerskich, raczej kierowano je do prac pomocniczych. Branża przechodząca w tym czasie ogromne trudności nie była gotowa na absolwentki szkoły. Edukacja wyprzedzała rzeczywistość gospodarczą.
Po wojnie ważnym momentem było utworzenie w Łodzi w 1959 roku Pracowni Projektowania Drobnych Form w PWSSP ( która przekształciła się w Katedrę Biżuterii) przez Lenę Kowalewicz-Wegner. Opracowała ona autorską metodę kształcenia w której podstawą projektowania nowoczesnej biżuterii było myślenie abstrakcyjno-przestrzenno-rzeźbiarskie, precyzyjne budowanie formy w oparciu o założenia sztuki czystej, odejście od zdobienia , skupienie na tworzywie i wydobywaniu jego naturalnych cech, używaniu materiałów nietypowych, tworzyw, odpadów poprodukcyjnych, podkreślaniu związków pomiędzy ciałem ,strojem a biżuterią .
Kolejną placówką gdzie kobiety mogły zdobywać wykształcenie w tej dziedzinie w Polsce była Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Poznaniu. Na ” …wydziale rzeźby można było uczyć się grawerowania, cyzelowania czy odlewania metali. Techniki te wprowadził do programu Jan Wysocki — uznany rzeźbiarz i medalier" (1)
Projektowanie odbywało się w pracowni grafiki.
Jej absolwentką była Jadwiga Rutter, artystka, malarka tworząca również biżuterię . Kształciła się w Wiedniu i Paryżu. Odbywała praktyki w znanych fabrykach emalierskich. Po powrocie do kraju otworzyła w Poznaniu własną pracownię. Jej prace emalierskie, także biżuteryjne, zaprezentowane zostały w 1935 roku w Poznaniu, na wystawie Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych. Po wojnie pracowała jako główna projektantka w Spółdzielni Pracy Rękodzieła Artystycznego Rytosztuka, gdzie zatrudnienie na tym stanowisku znalazło wiele wybitnych kobiet.

Jedną z nich była Danuta Sokolnicka (1918–1989) , córka Stanisława Szulca, właściciela jednej z najbardziej znanych w Polsce firm złotniczo- jubilerskich. Oprócz praktyki w warsztacie rodzinnym, otrzymała solidne wykształcenie w Goldschmiede Schule w Hanau, następnie przez sześć miesięcy uczyła się w szkole Juliusa Schneidera w Monachium. Założona w 1873 roku w Poznaniu firma “W.Szulc” należała do najważniejszych w Polsce, zwłaszcza w latach 20. i 30. XX wieku. Historia jej rodziny pokazuje skomplikowane, trudne losy polskich firm złotniczych po II wojnie światowej, gdy w okresie tzw. bitwy o handel większośc z nich przejeło państwo. Zakład Szulców został włączony do nowo utworzonej spółdzielni jubilerskiej “Juwelia”. Władze uniemożliwiły Danuciej pracę w tej spółdzielni, natomiast w 1952 roku znalazła zatrudnienie w innej, Spółdzielni Pracy Rękodzieła Artystycznego “Rytosztuka” gdzie pracowała do 1957 roku. Ze względu na brak materiałów źródłowych trudno dziś przedstawić, które projekty przygotowała Danuta Sokolnicka, niemniej wzornictwo Rytosztuki z okresu gdy tam pracowała, możemy odnaleźć w katalogu Jubilera z 1957 r. W publikacji Michała Myślińskiego “ Srebro z Poznania. Biżuteria i galanteria Spółdzielni Pracy Rękodzieła Artystycznego “Rytosztuka” wymienia on jako osoby, które prowadziły dział Nadzoru Artystycznego oraz opracowywały wzory biżuterii : Marię Feldmann, Urszulę Szatkowską, Irenę Lisiecką- Piotrowicz, Jolantę Kurzawską i Ewę Staśkiewicz- czyli jak na tamte czasy sporo kobiet.
W czasach PRL władza promowała pracę kolektywną, niezbyt przychylnie patrząc na indywidualne warsztaty rzemieślnicze (nacjonalizacja, bitwa o handel). Jednak można zauważyć, że w tym czasie, odnajdziemy zdecydowanie więcej kobiet pracujących jako projektantki, złotniczki, jubilerki. Podobnie jak w okresie międzywojennym wynikało to z wielu względów: braku rąk do pracy, zmianami w dostępie do zawodu , które zaczęły się już przed wojną wraz z ograniczaniem władzy organizacji cechowych, ale również zmianie podejścia do pracy zawodowej kobiet.
Po II wojnie światowej w tworzenie biżuterii zaczęło angażować się coraz więcej kobiet z wykształceniem artystycznym. Dla części z nich była to działalność epizodyczna, pozwalająca na dodatkowy zarobek i nie zawsze oparta na zaawansowanych umiejętnościach technicznych. W takich przypadkach ważniejsza była pomysłowość oraz wykorzystywanie łatwo dostępnych materiałów – drewna, kości czy blachy jak w przypadku Hanny Lachert, która tworzyła biżuterię z rybich ości. Dla innych projektowanie biżuterii stawało się natomiast świadomie wybraną drogą zawodową, łączącą artystyczne wykształcenie z nauką rzemiosła złotniczego.
Joanna Szydłowska (1908-1994) to absolwentka Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu w Wilnie, plastyczka, jubilerka. Urodziła się w Warszawie, dzieciństwo spędziła na wileńszczyźnie, ukończyła gimnazjum? w Lublinie i tam po maturze pobierała lekcje u malarz Krystyna Wiercińskiego. Zdobyła uprawnienia nauczycielki rysunku i podjęła pracę w macierzystym gimnazjum. Kontynuowała naukę rysunku, grafiki i malarstwa na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu w Wilnie. W czasie okupacji była więźniarką w obozie Ravensbruck, gdzie poddawano ją nieludzkim eksperymentom medycznym, tam też potajemnie realizowała swoją artystyczną pasję tworząc miniaturowe rzeźby z trzonków od szczoteczek i guzików. Po wojnie w 1959 roku na zaproszenie władz USA wyjechała do Ameryki wraz z innymi więźniarkami, gdzie zaoferowano im różną pomoc skierowaną indywidualnie pod ich potrzeby. Szydłowska poprosiła o zapisanie na kurs jubilerski możliwość, nauki sztuki emalierskiej. Na zakończenie pobytu wręczyła prezydentowi Eisenhowerowi prezent dla jego żony, własnoręcznie wykonany pierścionek. Po powrocie do kraju zajęła się wytwarzaniem biżuterii, po którą w Lublinie gdzie mieszkała ustawiały się kolejki.

W małżeńskich duetach pracowały Jadwiga Zaremska, Danuta Kobielska czy Ludmiła Rohn. Ich dorobek jest już zdecydowanie lepiej udokumentowany, a prace sygnowane własnym imiennikiem lub wspólnym z małżonkiem pozwalają na łatwiejszą identyfikację.



Historia biżuterii to nie tylko opowieść o stylach i materiałach, lecz także o strukturach władzy, dostępie do wiedzy i społecznych możliwościach. Bo kiedy zmieniamy punkt widzenia — okazuje się, że kobiety były obecne w jubilerstwie przez cały czas, ale długo pozostawały niewidoczne.
(1)-A.Lipczik Making a name in a male-dominated industry: Women jewelers in Poland before 1939
Artykuł powstał na podstawie publikacji historyków sztuki, katalogów muzealnych, publikacji i materiałów archiwalnych, dotyczących historii biżuterii XX wieku.
Bibliografia, materiały
Bromberkowska, E., Złote kreacje. Jubileusz 50-lecia sztuki projektowania biżuterii w ASP w Łodzi, Łódź 2009.
A.Lipczik Making a name in a male-dominated industry: Women jewelers in Poland before 1939
M. Myśliński, Srebro z Poznania. Biżuteria i galanteria Spółdzielni Pracy Rękodzieła Artystycznego „Rytosztuka”, Poznań 2020
Tillander-Godenhielm, U., Fabergé and His Finnish Workmasters, Helsinki 2018. Ward, P., Suzanne Belperron, Thames & Hudson 2016.
Jorg Schwandt Simply Danisch. Silver Jewellery 20th Century



Komentarze